![]() |
Tytuł: Gracz Autor: Vi Keeland Liczba stron: 392 (w wersji e-book 271) Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece |
Książka opowiada o reporterce sportowej Deliah, która od jakiegoś czasu jest na "oczyszczeniu" (ja to nazywam celibat xD)od uprawiania seksu i w pewnym momencie swojej kariery zawodowej ma przeprowadzić wywiad z zawodnikami w ich szatnie. Natrafia tam na najsłynniejszego gracza w negliżu i w momencie, gdy zadaje mu pytania on się przed nią całkowicie obnaża (stoi goluteńki jak Pan Bóg go stworzył). I pomimo wątków typowo erotycznych i infantylnych tekstów mamy również przeszłość bohaterów, prze która nie mogą pójść dalej i układać sobie życia.
Mogliśmy mieć inne metody, ale robiliśmy to samo — zabezpieczaliśmy nasze serca przed kolejną stratą. Jeśli nie dopuszczasz innych, nie możesz zostać zraniony.
Mimo wszystko, co jest typowe w tego rodzaju książkach nawiązuje się relacja między Deliah i Brody'm, ale też nie obyło się bez problemów. Jakich? Tego Wam nie mogę zdradzić, bo za dużo wyszłoby spojelrów.
Szczerze powiedziawszy to nie wiem co Wam powiedzieć o tej książce. Bo z jednej strony nie była taka zła ale z drugiej coś mi ciągle nie pasowało. Jeśli chodzi o bohaterów to Brody jest "typowym" mięśniakiem, który myśli penisem a nie głową, tak myślałam dopóki nie wynikły pewne sprawy z pewną osobą... chociaż w sumie później nadal myślał penisem. Deliah to po prostu kobieta, która po stracie boi się nawiązać nową relację mimo, że wie, że zaczyna coś czuć do bohatera.
O ile sama historia wątków pobocznych mi się podobała, to co parę stron nawiązywania do "dzikiego seksu" i infantylnych tekstów, bardzo mnie denerwowało. Tak wiem, to erotyk i powinnam się z tym liczyć, ale to było aż nazbyt prostackie. No chyba nikt z Nas, kobiet, nie chciałaby, żeby jej mężczyzna mówiła "zaraz Ci KU**A....". No po prostu nie...
Całkowicie szczerze przyznam, że końcówka mi się podobała, ciepłe zakończenie zawsze jest przeze mnie cenione. Poza tym, jak dla mnie, książka na jeden raz, bez żadnego szału ani fajerwerków. Na pewno więcej po nią nie sięgnę. Czy ją polecam? Raczej nie, ale wiadomo, że każdy lubi coś innego i na przykład Wam może się spodobać.
Na lubimy czytać oceniam ją 4/10 gwiazdek (przez "ciepłą" końcówkę).
Serdecznie zapraszam na mojego Instagrama.
Raczej nie przeczytam tej książki :/ Coś mi w niej nie pasuje. Mimo wszystko bardzo fajna recenzja i blog. Zostawiam obserwację, abym mogła regularnie czytać twoje posty:)
OdpowiedzUsuńhttps://ksiazkiwidzianeoczaminatalii.blogspot.com/
Pięknie dziękuję :)
UsuńZastanawiam się,czy sięgnąć po tą książkę :) o ile lubię erotyki, to nie przepadam za romansami, a na taki wygląda ;)
OdpowiedzUsuńMyślę, że warto wyrobić własne zdanie :)
UsuńMam wrażenie, że znacząca większość mężczyzn myśli penisem - nie tylko mięśniaki. ;-) Generalnie wydaje mi się, że mogłabym kiedyś zabrać się za jakąś powieść Keeland, żeby wyrobić sobie własne zdanie na jej temat.
OdpowiedzUsuńHaha, w sumie to chyba prawda :D może nie każdy, ale większość. Tutaj, w książce, akurat był bohater-mięśnia.
UsuńMiłego dnia :)